>opowiadam jak było i wracam…

>… naładowana niesamowicie pozytywną energią przywiezioną z Krakowskiego Zjazdu🙂 Co prawda byłam ostro przeziębiona i mocno zdyszana (wysiadłam z samochodu na Dunajewskiego, po czym obładowana ciężkimi torbami i na 9cm obcasie ruszyłam na Stare Miasto🙂 zahaczyłam o Rynek i obeszłam Barbakan, zanim trafiłam na Dunajewskiego 6… jak wdrapałam się ostatkiem sił na III piętro kamienicy nie miałam już siły nawet na powitania)… moja zadyszka towarzyszyła mi przez najbliższe 2-3 godziny :)doszły jeszcze emocje, stan podgorączkowy… ach ale warto było!
To był mój pierwszy zjazd, to że tam dotarłam zawdzięczam tylko i wyłącznie mojemu ukochanemu mężowi, który wstając o świcie zawiózł mnie autem do Krakowa na cały dzień, po czym odebrał (płacąc przy okazji za moje scrapowe zakupy) i odwiózł prosto do domu jeszcze przed północą, czym spełnił moją kolejną fanaberię bez mrugnięcia okiem i z uśmiechem na twarzy – LOWE :****

Jestem niezmiernie szczęśliwa, że mogłam w końcu chociaż część z Was poznać: wesoła Oliwiaen, cudowna i spokojna Gulka, szalona Jaszka, zdystansowana Ania-Batorek (moja mistrzyni na tym padole), usmiechnięta i skromna Kamaftut, fajna Asica, ciepła Flora, Truskawka, Gizmo, Miako, Anet, pełna pozytywnej energii Rae🙂, Anitka, Rosalia, Nowalinka… no wszystkie jesteście absolutnie niepowtarzalne; nie wiem tylko jakim cudem umknęła mi Cynka (marzyłam żeby ja poznać), Agnieszka, K-maja?!!! Jak to się mogło stać?!!! Trudno, mam nadzieję, że pogadamy następnym razem.
No i miałam na reszcie okazje osobiście zmacać NULĘ!!! aaaaaaaaaaaaaaaa!!! – niczym nie byłam zaskoczona, dokładnie tak ją sobie wyobrażałam, no może lekko zdziwiona byłam gdy okazało się że jestem jakieś 2cm od niej… uwaga… wyższa!!!!🙂

Dziękuję wszystkim, jesteście kochane, nagadałam się, nasmiałam tak, że mięśnie twarzy bolały mnie jeszcze dwa dni🙂 naładowałam akumulatory i zaczęłam scrapować; pomalutku będę wracał na łono bloga z nowymi pracami.
Jednocześnie bardzo dziękuję za wyróżnienia i za Wasze odwiedziny i komentarze, które tu zostawiacie, nieukrywam że robią mi dobrze🙂

6 komentarzy to “>opowiadam jak było i wracam…”

  1. >Fajne takie spotkanie🙂 poznać ludzi, którzy załapali tego samego bakcyla co my :)No i fajne jest mieć męza co rozumie nasze pasje🙂 pozdrawiam🙂

  2. >No i pewnie, a teraz nasza Nula będzie się z przeziębienia leczyć. Coście się tak przytulały?!!!;)))A tak na serio, to strasznie Wam zazdroszczę tego spotkania. Bardzo żałuję, że nie mogłam przyjechać.

  3. >yyy..ale że co.? że ostoja spokoju? może mnie z kimś pomyliłaś Wariatko🙂 LOWE! a Twój mężol to git jest i w ogóle zasługuje na peany🙂 cieszę się że wracasz :*

  4. >no to teraz nie wiem co powiedzieć, napisać nawet nie wiem co …… :DDDmam nadzieję, że to się da jakoś nadrobić????!!!!!!no się rumienię normalnie…😀

  5. >miło było Cię poznać🙂 bardzo miło:)a Twoje scrapy powaliły mnie na kolana… zresztą widać na zdjęciu u Nulki…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: