Archive for Październik, 2010

25/10/2010

>Pofestiwalowe wspomnienia

>Ograniczę się do stwierdzenia ze było… radośnie 🙂 Niech przemówią zdjęcia:

radosny pi.domobil – czyli „o świcie jedziemy do Krakowa”

nasz ILS-owy radosny rodzynek – czyli bohater dnia Gregor

radosna Mona z Ibi i radosną Ibi z Moną 🙂

radośnie rozmyta Jasz z miną 1864-tą i Mona oraz najcieplejsza dusza festiwalu Mrough wraz z Malflu (już Was nigdy nie pomylę dziewczyny)

radosna Flora na swoich magicznie kolorowych filcowych warsztatach

radośnie pracowite warsztaty Kamaftut

Mona z radosną Chwilką

szczerze radosna Mona z rozmazanymi Chwilką i K_mają

Mona i radosna (hahaha) K_maja i jej cudowne buty

a tu radosna Jaszka przysiadła na K_maji w swoich fioletowych ciżmach

wpadła też radosna DOra

a to już moje radosne warsztaty z LO

warsztaty z art-journalowe prowadzone i przyjęte radośnie

radosne zakończenie warsztatów

prawdziwie radosna Almadr z koleżanką

radosne pożegnanie przed wyjazdem z Dąbrowy Górniczej – McFlurry

Jeszcze wiadomośc dla osób, które brały udział w warsztatach – przysyłacie swoje Lo-sy i art-journale na adres mailowy festiwalu: scrapfestiwal@gmail.com będziemy wybrane przez nas prace systematycznie publikować na blogu :****

21/10/2010

>no to…

>

No to widzimy się w sobotę… Jestem już spakowana, torba jest większa ode mnie i wypełniona głównie pudłami pełnymi scrapów, art-journalami i… butami, no oczywiście a jak mogłoby być inaczej 🙂
Z nieciepliwością czekam na spotkanie z Wami mam nadzieję że będą moje ulubienice z Krakowa i te z Was, których jeszcze nie znam a chciałabym poznać 🙂 No i wprost nie mogę doczekać się Flory i jej cudnych!!! przefantastycznych broszek i ozdób do włosów! Matko gdybym mogła kupiłabym wszystkie i chodziła każdego dnia w innej.

A tu mała, stonowana zakąska – czyli jesień w nietypowych barwach – na przekór wszystkiemu.

A tu moja nowa obsesja kolorystyczna 🙂
inspiracje flickerowe

i moje własne cudaki pastelowe – w podobnym wydaniu, no może z dodatkiem szarości możecie się nie spodziewać w Krakowie :)))))) (nieee chyba nie pomaluje paznokci na tę miętę, chyba że te u stóp?!)

Do ‚zoba‚ i ‚nara’ – pffff..?!

15/10/2010

>art journal

>

Dzisiaj publikuję kolejne karty z mojego art-journala; może nie powstają zbyt często ale… taka jest istota tej formy wyrazu, że pojawia się tylko wtedy kiedy przeżywamy silne emocje – te mega pozytywne i te przykre, o których wolelibyśmy zapomnieć, bądź wręcz przeciwnie uwiecznić je ku przestrodze… możliwości jest wiele, tak jak i uczuć które na codzień nas nawiedzają.

Pierwsza z prezentowanych prac jest wynikiem euforycznej potrzeby tańca 🙂 nie ma nic lepszego na chandrę niż gorąca samba z doskonałym tancerzem – o taaaaaaaaaaaaak!

Dla tych które nie posiadają takowego pod ręką (mam na myśli tancerza) wirująca eksplozja w pigułce, czyli samba w wykonaniu jednej z moich najukochańszych par z amerykańskiej (najlepszej i jedynej słusznej) edycji „So you think you can dance”:
Druga strona to tęsknota za Barceloną – a tak jakoś mnie ostatnio opętało, chciałabym tam wrócić, nacieszyć oczy tą niesamowitą ferią barw, która w oddali w prażącym słońcu zamienia się w pastelową mozaikę, wielobarwną, delikatną plamę…

trochę muzyki z mini slideshow’em w tle (zdjęcia nie są mojego autorstwa) i moje wspomnienie (moje zdjęcie), które stało się inspiracją do powyższej strony:

I trzecia karta – tutaj nie będzie muzycznej inspiracji, nie będzie komentarza… na zdjęciu moi radości dziadkowie i kawałek uśmiechniętej mamy…

Chciałabym Was również zaprosić na Krakowski ScrapFest na którym razem z Jaszką i Nulką poprowadzimy warsztaty o art-journalingu. Będzie dużo o emocjach, o technice, o nastrojach i inspiracjach, będzie można też „zmacać” nasze journale, zapraszamy już w następną sobotę! 🙂

Chęć udziału należy zgłosić wcześniej wysyłając e-mail na adres: scrapfestiwal@gmail.com
14/10/2010

>zieleń nefrytowa

>

Ano tak – zieleń nefrytowa popularnie zwana kolorem miętowym to nowe wyzwanie monochromatyczne, które na art-piaskownicy zaproponowała Ki. Jestem pewna że teoretycznie myślicie sobie „mięta, acha, no ok, coś miętowego w kraftowej szafce się znajdzie”, ale w praktyce… może być problem, bo mięta może mieć różne oblicza. W zależności od oświetlenia, dodatku chłodnych czy ciepłych kolorów jej odcień się zmienia. I tak kiedy do koloru miętowego dodamy ciepłe odcienie żółcieni i  kremów otrzymamy coś na kształt pistacji, jasnego groszku, jaśminu; innym razem kiedy jasna zieleń podchodzi pod chłodny kolor błękitu widzimy pastelowy seledyn czy nawet wyblakły turkus. Cudowna jest ta wilowymiarowość mięty! Pozwala ona uzyskać niesmowicie bogaty efekt monochromatycznej pracy, która w każdym centymetrze skrywa ferię barw 🙂
Oto moja „miętowa” praca przygotowana specjalnie na to wyzwanie, zachęcam Was do zabawy, do eksperymentowania z walorem. Nie załamujcie rąk stwierdzając iż nie macie żadnych miętowych materiałów do wykonania takiej pracy; postarajcie się zachować równe proporcje między zielenią a turkusem, dodajcie biel – może zdarzyć się że ani jeden fragment papieru nie będzie miętowy, a całość będzie sprawiała takie właśnie wrażenie.

Po ogromny łyk miętowej inspiracji wybierzecie się na nasz wyzwaniowy blog piaskownicowy –> o TU!
A jeśli któraś z Was chciałaby poznać więcej wywodów na temat różnych kolorów i ch harmonijnego, bądź kontrastowego łączenia i o kompozycji layoutów to zapraszam na warsztaty:

Wszystkie szczegóły dotyczące organizacji i zgłaszania się na warsztaty znajdziecie na oficjalnym blogu festialowym –> TU.
11/10/2010

>dużo, dużo dużo…

>

Nie wiem od czego zacząć bo znów Was tutaj na blogu zaniedbałam, jestem straszliwie niesystematyczna w tym „postowaniu” – proszę o wybaczenie 🙂
Może na początek informacyjnie; już za niespełna dwa tygodnie, w Krakowie odbędzie się II Festiwal Scrapbookingu!!! W zeszłym roku było fantastycznie (przyjechałam co prawda chora, z gorączką i cały czas biegalam szukacją w pomieszczeniach wentylatora, ale… poznałam część z Was co było ekscytujące).

W tym roku również się wybieram, może nawet poprowadzę jakieś warsztaty, zobaczymy… Mam w związku ze zjazdem do Was prośbę – proszę, napiszcie mi w komentarzach które prace mam ze sobą zabrać, bo mam tego bardzo dużo i wszystkiego na placech nie przywiozę. Napiszcie czy bardziej zalezy Wam na art-journalu (co by mnie urządzało, nie powiem), czy na jakiś ostatnich scrapach, a może nie wiem co… tylko nie chce już słyszeć że ktoś mnie zamorduje za to że czegoś nie wzięłam (K_Maja – to o Tobie 🙂
Acha, acha! Zapomniałabym TUTAJ znajduje się oficjalna strona festiwalu, na której znajdziecie wszystkie informacje i aktualizacje dotyczące tego wydarzenia.
Teeeeeeeeeeraz może… acha! Wczoraj był dzień oznaczony magiczną datą 10/10/10 w związku z tym na flickerze powstało kilka grup skupiających zdjęcia zrobione w tym właśnie dniu. Zostałam zaproszona jakiś czas temu do kilku z nich i szalałam wczoraj na wsi z aparatem; cudowna, słoneczna pogoda przyszła z pomocą natychając mnie złotymi promieniami, zrobiłam mnóstwo zdjęć, ale mogłam wybrac tylko jedno (chyba), to wydało mi się najbardziej urocze 🙂 Może wartość artystyczna nie jest zbyt duża, ale uznałam że moje dziecię jako że dla mnie najważniejsze na świecie najwspanialej „uczci” w mojej pamięci tę wyjatkową datę, dlatego:

…akuku – jesienny Dżonson w trawie 🙂 Więcej zdjęć na bieżąco wrzucam –> TUTAJ 🙂

Na koniec jeszcze kilka scrapowych zaległości. Po pierwsze okładka do art-journala, wykonana na potrzeby wyzwania CardLiftowego Kobens na art-piaskownicy:

Na nadsyłanie swoich CradLiftów macie jeszcze prawie trzy dni 🙂 zapraszam do udziału.

Zachęcam również do muchomorkowej zabawy rękoczynowej wg pomysłu Mamuty – czas nadsyłania prac do 12 października 🙂

A to moje muchomory: kraftowy – jesienna zawieszka do kluczy (inspirację znalazłam gdzieś na flickerze), oraz malowana ilustracja tekstu piosenki, która u mnie w rodzinie jest śpiewana od kilku pokoleń podczas grzybobrania 🙂

Życzę Wam cudownego tygodnia, mam nadzieję że zasłużyliśmy sobie wszyscy na jeszcze kilka słonecznych dni.
%d bloggers like this: