Archive for ‘bla’

14/09/2010

>kiedy już zapomnisz…

>

Wieeeeeeeeeeeeem… no jakoś wena przychodzi, ale tylko w momentach psychicznie krytycznych i tworzę, tworzę, ale większość do szuflady… uzewnętrznianie uczuć na papierze nie zawsze nadaje się do upublicznienia – wybaczcie i zrozumcie.
Bardziej „lajtowe” elementy postaram się tu na blog przemycić, oto jeden z nich; ma przypominać o chwilach, które kiedyś zakurzy czas, dystans, chęć zapomnienia również… Niektóre pozornie proste i nic nie znaczące fotografie uwieczniają uczucia, myśli i pragnienia ich autora.
Chcą się rozliczyć z samą sobą często aranżuję pewne obrazy, fotografuję uczucia od których chcę uciec, emocje o których chcę zapomnieć. Paradoksalnie uwieczniam je w ten sposób, aby tak na prawdę były ze mną kiedy… no właśnie, kiedy będę chciała o nich pamiętać.

Moją inspiracją do tej pracy był kolorowy, wesoły layout zagranicznej scraperki, której nicku niestety nie pamiętam, ba, nie mam również zapisanej owej inspiracji – obiecuję że wypełnię tę lukę w najbliższym czasie, jak tylko gdzieś tę pracę znajdę.

Bazą stały się papiery z nowej kolekcji Creamy Morning – cudowne, nienarzucające klimatu karty zaprojektowane przez Ibiska dla I lowe SCRAP. Gdzieniegdzie przewijają się fragmenty moich About Spring, jest farba, tusz, ołówek, tektura i materiał, który dostałam od Edit w ramach wymiany kolorystycznej na Art-Piaskownicy.

Pozdrawiam wszystkich którzy tu do mnie jeszcze zaglądają, którzy komentują moje pracy – daje mi to wiele radości i z większością z Was chciałabym się podzielić zawartością mojej szuflady, niestety… nie jesteśmy tu sami 🙂 Życzę Wam cudownie pogodnej końcówki lata.

Reklamy
11/08/2010

>gorąco :D

>

Kochani! Znowu jest gorąco, znowu mamy lato! Jak ja kocham taką pogodę, uwielbiam! Wstaję rano, otwieram okiennice i wita mnie wschodzące słoneczko; na tarasie jem śniadanko opalając jednocześnie stopy, które wystają poza obszar parasola dającego delikatny cień 🙂 to mój mały raj (co nie zmienia faktu, że byłoby cudownie, gdyby za szpalerem drzew szumiało lazurowe morze). Podzielę się dzisiaj z Wami odrobiną mojego słońca, które uwieczniłam na dzisiejszym scrapie.

Jego olśniewającą bohaterką jest moja Katrin :*** i jej cudne letnie piegi.
Scrap jest liftem przygotowanym na wyzwanie Mony Lisy – naszej nowej koleżanki z Art-Piaskownicy. TUTAJ znajdziecie pozostałe, cudowne prace moich piaskownicowych psiapsiół 😛
Tymczasem konam 🙂 właśnie wróciłam (pisałam własnie bo w czasie pisania tego posta poszłam jeszcze na grzyby i podlałam cały ogród) z trzeciej już dzisiaj wyciczki rowerowej z Jaśkiem. Niestety mimo wiosennego zakupu roweru dla mojego dziedzica ten nie nauczył się na nim jeżdzić do dzisiejszego dnia (może dlatego że się uparłam że ma jeździć od razu na dwóch kółkach i boczne wspomagacze mu odkręciłam – hmmm…), w każdym bądź razie jeździmy na wycieczki po staremu – czyli ja pedałuję, a dziedzic zasiada w wiklinowym koszu na kierownicy. Tegoroczna trudność polega na tym, że Jasia już nie waży 10kg i każdy jego ruch: „o mamuś zobacz – piesek”, albo „o auto nas goni – ścigamy się!” grozi wywaleniem. Drogi na wsi mamy piaszczyste, kamieniste i całe w górkach i dołkach więc wycieczki należą raczej do tych mało relaksjących. Ale jakoś sobie radzimy (tfu, tfu). Podczas tych wypraw zabieramy ze sobą aparaty (Jasio swoją cyfrówkę, a ja moje analogowe maleństwa) i szalejemy. Kolekcjonujemy te cudowne widoki zachodzacego za brzozami słońca, kwitnącego wrzosu, stojących w trawie borowików… ciekawe co z tego wyjdzie po wywołaniu filmów.

09/08/2010

>czy u Was też tak pada?!!!

>

Budzę się rano, patrzę – piękne słońce; wskakuję w krótkie spodnie i myk na leżaczek – opalando. Jest cudownie, bajka – od dawno nie było pogody do opalania; na moment zaszło słońce, usiadłam, zdjęłam okulary i nagle zalała mnie ściana deszczu 🙂 ?! O co kaman?! Bez żadnej zapowiedzi?! No cóż…
W ramach przecierania chmur dwa słoneczne scrapy: „powietrzne” zdjęcia oprawione w delikatne pastele, czyli kolory które kojarzą mi się z barwami wypalonymi przez ostre słońce, wyglądające zupełnie jak ze starych zdjęć z dzieciństwa.
Pierwszy ze zdjęciami mojego latającego dziecka 🙂 Layout oparty na mapce Mumy, którą przygotowała specjalnie na wyzwanie bloga art-piaskownica – macie jeszcze dwa dni na jej realizację, podlinkowanie i przesłanie linku w komentarzach pod postem!

Drugi to scraplift jednej z doskonałych, często przywoływanych przeze mnie prac Chelseavn – nieudolny, bo to taka rozgrzewka po długiej przerwie była 🙂

Tradycyjnie łyk pastelowych, cukierkowych letnich lemoniadowo-słonecznych inspiracji:

<img src="http://farm5.static.flickr.com/4138/4862351017_9171151ce4_z.jpg" width="640" height="640" alt="
Things I love Thursday – dreamy pastel tones”>

Dzisiejszy deser to małe nawiązanie do inspiracji kolorystycznych z poprzedniego posta – dzisiejszy ‚bench monday’ – czyli brudne stopy, na starej drabinie za garażem 🙂

i jeszcze dwie migawki z tej samej „sesji”

              

Życzę Wam cudownego, słonecznego poniedziałku! (U mnie już po deszczu – znów wyszło piękne słońce) – czyli…
… opalando!

06/08/2010

>czyżby?

>

Ponad półtora miesiąca – nie było mnie tutaj ponad półtora miesiąca – to zdecydowanie mój rekord 🙂 Obiecuję że zacznę stopniowo wracać na łono blogspotu – choć nie powiem, trochę się byczyłam na tym flickerze, na którym nie musze pisać pełnymi zdaniami, itd…
W międzyczasie nie powstało wiele prac – lnistwo scrapowe na całego – całą energię pożytkowałam na zajmowanie się ogrodem, kwiatami, spacery, jazdę na rowerze… takie tam – wakacje 🙂

Ale wracam, obsypię Was na początku zaległościami i potem pewnie zacznę działać 🙂

Na początek dwa scrapy sprzed miesiąca:

A na deser chciałabym się Wam pochwalić wiadomością o opublikowaniu mojej pracy w Szwedzkiej gazecie scrapowej:

       

15/06/2010

>czwarta rocznica

>

W tym roku zdecydowanie w klimacie „codziennym”, spędzana na łonie natury na odziedziczonej działce… niestety rok rocznie do Barcelony wyjeżdżać się nie da – a szkoda 🙂
Najważniejsze że lubimy siebie, że lubimy ze sobą przebywać, że nadal potrafimy rozmawiać i… że się nadal kochamy…

a to jest NASZA (ślubna) piosenka… zaśpiewali ją nam przyjaciele i przyjaciółki z roku Michała przed kościołem zaraz po ślubie 🙂 no i sentyment pozostał…
No i to tyyyyyle chyba…
W lesie już jestem, zasięg żaden – gorzej niż w zeszłym roku (pewnie drzewa urosły i zabrały resztę fal blueconnect, które do nie docierały) – masakra; rzadko się tu będę pojawiać… załadowanie zdjęcia na bloggera jest praaawie niemożliwe, podobnie z flickrem, ale… będe walczyć. A teraz lecę dalej świętować – Wam również życzę udanego wieczoru, nocy… poranka 🙂
12/06/2010

>scrapowo

>Wiem, wiem, wieeeeem… straszliwie się scrapowo zaniedbuję, ale wierzcie mi – serio nie mam czasu. Codziennie od ponad miesiąca jeżdżę na działkę, sprzatam domek na nowy sezon, przkopujęogródek, sadze, przesadzam… no pracy mam mnóstwo! Wraca wieczorami skonana i praktycznie padam razem z Jaskiem na kanapie zaraz po kąpieli. Tyle cudownyhc papierów czeka na mnie w skrzyni a tu nic…
Ale już niedługo biorę się za siebie; prawdopodobnie jutro przeprowadzam się już na stałę do lasu, jak tylko się zadomowię to działam, obiecuję. Jedyny problem będzie jak zwykle z zasięgiem – w środku tej dziczy trzeba lataś z laptopem po lesie żeby znaleźć dobre miejsce na połączenie ze światem. wstawienie jednego posta ze zdjęciem na bloggerze graniczy często z cudem, ale postaram się uzbroić w cierpliwość…

A dzisiaj mały scrap A4 z ukochanym zdjęciem moich współlokatorów wykonany na kolorystyczne wyzwanie Art-Piaskownicy, które gościnnie prowadziła Marika (w ramach nagrody za najlepszą pracą wykonaną z zestawu digi zaprojektowanego przez Timbouctou z okazji pierwszych urodzin Art-Piaskownicy –>TU).

Pierwszym impulsem do wykonania tej pracy było to cudne zdjęcie, które idealnie podpasowało kolorystycznie pod wyzwaniem, drugim TA praca kochanej Uli, którą zobaczyłam na forum piaskownicowym jeszcze przed publikacją, a ostateczną inspiracją kompozycyjną stał się TEN scrap Fairy_Scrap81.
Na deser mam jeszcze dla Was kilka zdjęć z serii „tydzień z brownie…”:
02/06/2010

>truskawkowa obsesja

>Dzisiaj zaszalałam i kupiłam sobie cały KILOGRAM boskich truskawek za 8 zł. 🙂

Dotychczas kupowałam po 20-30 dag i tylko dla Jasia – no dobra, czasem mu jedną skubnęłam. Drugiego czerwca doszłam do wniosku – co mi tam, o tej porze roku już dawno obżerałam się nimi na śniadanie, przed obiadem, na deser i na kolację – co z tego ze drogie – trudno, nie mogłam sobie odmówić – i  – cała nasza trójka truskawkowo się dziś nasyciła 🙂

Zdjęcia wyszły – różne, dziwne – bo robione były samowyzwalaczem i nie miałam nad tym kontroli 🙂 ale kocham je, bo widać na nich moje pierwsze, tegoroczne piegi no i dzięki tej cudownej opasce nie widać moich paskudnych, krótkich włosów których nieznoszę i czekam tylko aż odrosną chociaż do ramion…

Wiem… nie ma na blogu nowych scrapów… niestety mam ostry regres… po prostu nie mam weny, ochoty, czasu… w moim życiu lokacyjnym panuje teraz małe zamieszanie, które kompletnie nie sprzyja koncetracji; poza tym maszyna odmówiła posłuszeństwa – a od kiedy zaczęłam jej używać nie wyobrażam sobie prac bez przeszyć – to też mnie skutecznie zniechęca do pracy.
Zajmuję się teraz głównie kwiatami, krzewami, wsadzaniem, przesadzaniem, planowaniem… nie mam głowy do papierów, a takie cudności na mnie ILS-owe czekają w pudełku… może dzisiaj, może jutro coś z siebie wykrzesam w końcu – postaram się, obiecuję.
20/05/2010

>Jasiowy maj

>

Na razie nie scrapuję, jakoś nie mam weny ani czasu. Ale pomyślałam sobie że mogłabym się z Wami podzielić zdjeciami Jasia zrobionymi właśnie 20 maja – tylko że w różnych latach 🙂 Tak się moje maleństwo „majowo” zmienia:
21 maja 2006

20 maja 2007

20 maja 2008

19 maja 2009

20 maja 2010 – czyli dzisiaj 🙂

19/05/2010

>czerwień w wersji retro

>

Ostatnie majowe dni w wersji foto mijają pod znakiem czerwieni, bieli i vintageowej tekstury – taka zajawka 🙂 Instynktownie sięgam po takie nietypowe dla mnie, ciepłe barwy – czyli „wzięło mnie”. Oto kilka dowodów na potwierdzenie powyższych słów:

Na sam koniec dzisiejsze majowe foto w wersji anno-mariowej (pierwsze moje drugie Nuli) – każda po swojemu 🙂

17/05/2010

>deprecha

>

Myślałam że uda mi się oszukać aurę, przegonić deszcz ale niestety, poddaję się. Moje dzisiejsze zdjęcie na bench monday jest dowodem kapitulacji.
Żyję zatem wspomnieniami i publikuję dzisiaj ostatnią pracę wykonaną z kitu majowego ILS – scrap w formacie A4 inspirowany czymś co kiedyś mi mignęło przed oczami, ale nie wiem co, gdzie, kiedy… to było dość dawno więc pewnie podobieństwo do oryginału jest żadne 🙂

i jeszcze fotka kapitulacyjna – najukochańsze krzywuski w grubaśnych skarpeciochach mamy 🙂

Życzę Wam i sobie również, aby zaświeciło majowe słońce. A wszystkim mieszkającym na południu Polandii, aby siły natury nie dały Wam się w kość, trzymam kciuki :*
%d blogerów lubi to: