Archive for ‘vintage’

15/09/2010

>w klimacie vintage

>Dzisiaj coś w kolorach vintageowych, które podsunęła mi jako inspirację Anita, w ramach nowego wyzwania kolorystycznego art-piaskownicy. Te barwy mają niesamowity potencjał! Praca z nimi była bardzo przyjemna i nastrajała nostalgicznie – chyba tak było, w sumie to już nie pamiętam, bo LO powstawał dawno temu.

Na zdjęciu jestem ja i moja najbliższa przyjaciółka, która być może niedługo wyjedzie na inny kontynent… no i, po prostu…
jak się dowiedziałam to sobie popłakałam, a potem powstała ta praca…
no i tyle, nie mam więcej do napisania.

11/08/2010

>gorąco :D

>

Kochani! Znowu jest gorąco, znowu mamy lato! Jak ja kocham taką pogodę, uwielbiam! Wstaję rano, otwieram okiennice i wita mnie wschodzące słoneczko; na tarasie jem śniadanko opalając jednocześnie stopy, które wystają poza obszar parasola dającego delikatny cień 🙂 to mój mały raj (co nie zmienia faktu, że byłoby cudownie, gdyby za szpalerem drzew szumiało lazurowe morze). Podzielę się dzisiaj z Wami odrobiną mojego słońca, które uwieczniłam na dzisiejszym scrapie.

Jego olśniewającą bohaterką jest moja Katrin :*** i jej cudne letnie piegi.
Scrap jest liftem przygotowanym na wyzwanie Mony Lisy – naszej nowej koleżanki z Art-Piaskownicy. TUTAJ znajdziecie pozostałe, cudowne prace moich piaskownicowych psiapsiół 😛
Tymczasem konam 🙂 właśnie wróciłam (pisałam własnie bo w czasie pisania tego posta poszłam jeszcze na grzyby i podlałam cały ogród) z trzeciej już dzisiaj wyciczki rowerowej z Jaśkiem. Niestety mimo wiosennego zakupu roweru dla mojego dziedzica ten nie nauczył się na nim jeżdzić do dzisiejszego dnia (może dlatego że się uparłam że ma jeździć od razu na dwóch kółkach i boczne wspomagacze mu odkręciłam – hmmm…), w każdym bądź razie jeździmy na wycieczki po staremu – czyli ja pedałuję, a dziedzic zasiada w wiklinowym koszu na kierownicy. Tegoroczna trudność polega na tym, że Jasia już nie waży 10kg i każdy jego ruch: „o mamuś zobacz – piesek”, albo „o auto nas goni – ścigamy się!” grozi wywaleniem. Drogi na wsi mamy piaszczyste, kamieniste i całe w górkach i dołkach więc wycieczki należą raczej do tych mało relaksjących. Ale jakoś sobie radzimy (tfu, tfu). Podczas tych wypraw zabieramy ze sobą aparaty (Jasio swoją cyfrówkę, a ja moje analogowe maleństwa) i szalejemy. Kolekcjonujemy te cudowne widoki zachodzacego za brzozami słońca, kwitnącego wrzosu, stojących w trawie borowików… ciekawe co z tego wyjdzie po wywołaniu filmów.

09/08/2010

>czy u Was też tak pada?!!!

>

Budzę się rano, patrzę – piękne słońce; wskakuję w krótkie spodnie i myk na leżaczek – opalando. Jest cudownie, bajka – od dawno nie było pogody do opalania; na moment zaszło słońce, usiadłam, zdjęłam okulary i nagle zalała mnie ściana deszczu 🙂 ?! O co kaman?! Bez żadnej zapowiedzi?! No cóż…
W ramach przecierania chmur dwa słoneczne scrapy: „powietrzne” zdjęcia oprawione w delikatne pastele, czyli kolory które kojarzą mi się z barwami wypalonymi przez ostre słońce, wyglądające zupełnie jak ze starych zdjęć z dzieciństwa.
Pierwszy ze zdjęciami mojego latającego dziecka 🙂 Layout oparty na mapce Mumy, którą przygotowała specjalnie na wyzwanie bloga art-piaskownica – macie jeszcze dwa dni na jej realizację, podlinkowanie i przesłanie linku w komentarzach pod postem!

Drugi to scraplift jednej z doskonałych, często przywoływanych przeze mnie prac Chelseavn – nieudolny, bo to taka rozgrzewka po długiej przerwie była 🙂

Tradycyjnie łyk pastelowych, cukierkowych letnich lemoniadowo-słonecznych inspiracji:

<img src="http://farm5.static.flickr.com/4138/4862351017_9171151ce4_z.jpg" width="640" height="640" alt="
Things I love Thursday – dreamy pastel tones”>

Dzisiejszy deser to małe nawiązanie do inspiracji kolorystycznych z poprzedniego posta – dzisiejszy ‚bench monday’ – czyli brudne stopy, na starej drabinie za garażem 🙂

i jeszcze dwie migawki z tej samej „sesji”

              

Życzę Wam cudownego, słonecznego poniedziałku! (U mnie już po deszczu – znów wyszło piękne słońce) – czyli…
… opalando!

06/08/2010

>czyżby?

>

Ponad półtora miesiąca – nie było mnie tutaj ponad półtora miesiąca – to zdecydowanie mój rekord 🙂 Obiecuję że zacznę stopniowo wracać na łono blogspotu – choć nie powiem, trochę się byczyłam na tym flickerze, na którym nie musze pisać pełnymi zdaniami, itd…
W międzyczasie nie powstało wiele prac – lnistwo scrapowe na całego – całą energię pożytkowałam na zajmowanie się ogrodem, kwiatami, spacery, jazdę na rowerze… takie tam – wakacje 🙂

Ale wracam, obsypię Was na początku zaległościami i potem pewnie zacznę działać 🙂

Na początek dwa scrapy sprzed miesiąca:

A na deser chciałabym się Wam pochwalić wiadomością o opublikowaniu mojej pracy w Szwedzkiej gazecie scrapowej:

       

02/06/2010

>truskawkowa obsesja

>Dzisiaj zaszalałam i kupiłam sobie cały KILOGRAM boskich truskawek za 8 zł. 🙂

Dotychczas kupowałam po 20-30 dag i tylko dla Jasia – no dobra, czasem mu jedną skubnęłam. Drugiego czerwca doszłam do wniosku – co mi tam, o tej porze roku już dawno obżerałam się nimi na śniadanie, przed obiadem, na deser i na kolację – co z tego ze drogie – trudno, nie mogłam sobie odmówić – i  – cała nasza trójka truskawkowo się dziś nasyciła 🙂

Zdjęcia wyszły – różne, dziwne – bo robione były samowyzwalaczem i nie miałam nad tym kontroli 🙂 ale kocham je, bo widać na nich moje pierwsze, tegoroczne piegi no i dzięki tej cudownej opasce nie widać moich paskudnych, krótkich włosów których nieznoszę i czekam tylko aż odrosną chociaż do ramion…

Wiem… nie ma na blogu nowych scrapów… niestety mam ostry regres… po prostu nie mam weny, ochoty, czasu… w moim życiu lokacyjnym panuje teraz małe zamieszanie, które kompletnie nie sprzyja koncetracji; poza tym maszyna odmówiła posłuszeństwa – a od kiedy zaczęłam jej używać nie wyobrażam sobie prac bez przeszyć – to też mnie skutecznie zniechęca do pracy.
Zajmuję się teraz głównie kwiatami, krzewami, wsadzaniem, przesadzaniem, planowaniem… nie mam głowy do papierów, a takie cudności na mnie ILS-owe czekają w pudełku… może dzisiaj, może jutro coś z siebie wykrzesam w końcu – postaram się, obiecuję.
21/05/2010

>wyzwanie typograficzne

>

Dla relaksu i na szybko postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu typograficznym zaproponowanym przez Studio Calico. Oto efekty moich błyskawicznych decyzji:

Ta praca krzyczy: zrobiła mnie Pani „gotowiec” 🙂 hahaha, ale kto wie, może $5 wpadnie do puli zakupowej 🙂

A na deser zdjęcie z wczoraj, które znalazło się na fircykowym Explored :*

W Łodzi dziś piękny, słoneczny dzień. Wybieram się z rodzinką i moją Katrin na łono natury – Wam też polecam :***
15/05/2010

>15 maja – Zofii

>

Co roku 15 maja całą rodziną obchodziliśmy hucznie imieniny mojej najukochańszej babci; od dwóch lat 15 maja spędzamy bez Naszej Zosi… brakuje mi jej tak bardzo, prawie każdego dnia; dzisiaj pustkę odczuwam wyjątkowo boleśnie, bo bzy zakwitły tak jak co roku, bo konwalie pachną jak zawsze pięknie, a jej nie ma ze mną.
Zakwitła też moja magnolia – zosia, dla niej…

….. * * * …..

Na poprawę humoru zrobiłam sobie dzisiaj wesołego, energetycznego scrapa z szalejącym Jaśkiem w roli głównej:

To znowu scraplift i nawet nie taki odległy od oryginału, który należy do Chealse, nawet tytuł mi podpasował 🙂

A tutaj jeszcze maleńki fragment rodzinnych zbiorów zdjęciowych – foto-kombinowanie z pewnością odziedziczyłam po dziadku, który podobno notorycznie urządzał ciemnię w łazience… To on zaraził mnie fotografią, od niego dostałam pierwszy aparat, pierwszy powiększalnik; jego też mi bardzo brak…
17/03/2010

>nowe niebieskie buty

>

Nowe niebieskie buciki na wiosnę w godnej niebieko-chabrowej oprawie 🙂 Praca powstała w poniedziałek – musiałam po prostu MUSIAŁAM zrobić tę pracę natychmiast po tym jak zobaczyłam w necie TEN doskonały layout Debee. Uwielbiam jej styl, kocham lekkość łączenia wielu drobnych elementów i tę przestrzeń, „oddech” w jej pracach.

Zrobiłam swoją wersję tej doskonałej prostoty zmieniając jej klimat na sentymentalno-romantyczny, może wyszło nawet odrobinę w stylu vintage? 🙂

Zdecydowanie niebieski siedzi we mnie nadal i powiedziałabym że się już na dobre ukorzenił 🙂 Chciałabym Was tym kolorem „zarazić” – oto kilka intensywnych indygo-ispiracji ściągniętych z flickera.



1. Blue Curls, 2. Butterfly in Blue, 3. Not available, 4. blue shoes., 5. Endless Time, 6. Xabregas 0022, 7. am I scary?, 8. Just because…, 9. The End

28/04/2009

>komplet ROMANCA

>




Dzisiaj mogę już odsłonić przed Wami kolejną tajemnicę – jest to komplet od przyjaciółki dla przyjaciółki 🙂 torebkowy adresownik w ozdobnym futerale, który spełnia również rolę „koperty” na pamiątkową kartę. Wszystko utrzymane w ulubionych kolorach obdarowanej. Papiery z których wykonałam całość to niezwykle wdzięczna kolekcja Romanca – czyli pierwsze dziecko formacji I lowe SCRAP – zaprojektowana przez Agnieszkę Latanię vel Ciasteczko. Kolekcja na dniach będzie dostępna dla każdej z Was! Gorąco polecam.
Ponieważ jestem kartkowym antytalentem i kompletnie gubię się w formach o małej powierzchni do zagospodarowania to skorzystalam z doświadczeń znanego i cenionego geniuszu – layoutów boskich prac Bibbi. Są to praktycznie dokładne lifty dwóch kartek jej autorstwa.
Zdjęcia niezbyt ciekawe bo robione były na szybko i przy kiepskim świetle – nie oddają w pełni uroku papierów i całego kompletu.

25/04/2009

>zaległa tajemnnica

>




scrap ślubny – taki podarunek zamiast kartki z okazji ślubu – miało być „gęsto” i „klimatycznie” – to jak już wpadłam w tradycje, w szarpanie, tuszowanie i… rub-onsy! to wyjść nie mogłam – i taka praca powstała błękitno-brązowa. podarunek do nowożeńców wędruje chyba dzisiaj, więc obowiązywała ‚przysięga tajności’ 🙂

%d blogerów lubi to: